paź 18 2011

Im dziwaczniej, tym wątpliwiej

Published by paulinka at 22:58 under Bez kategorii, Edukacja, Hobby

Nierzadko spotykam się z przypadkami, w których gdy dowiaduję się jak na imię własnemu dziecku dali jego rodzice chce mi się śmiać. A to najbardziej łagodna reakcja. Często bywa także, że chce mi się płakać, jestem zdruzgotany, zmieszany, po prostu nie mogę tego pojąć. O smaku się podobno nie dyskutuje, to co może nie podobać się mojej osobie, inni mogą uważać za wzorzec – i vice versa. Rzecz jednak w tym, iż myślę, że niektóre imiona tak mocno zakorzenione są w naszych umysłach, tak bezdyskusyjnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, że ogromnym wyzwanie jest nazywanie tak swych pociech, które na dodatek noszą nasze nazwisko. Spotkałem się np. z maluchem o imieniu Adolf, i paradoksalnie nie był z Niemiec. W swoim życiu miałem możliwość uścisnąć dłoń Albinowi, który ani trochę nie miał śnieżnobiałej skóry a także Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie udzielając się w gazecie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej naszego kraju często pokazują się także panowie o dźwięcznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita oraz nowy prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie pasuje? Jeżeli rozchodzi się o kobiety, moja kumpela nazywa się Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. Jest również Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, niegroźnym chomikiem, którego trzyma się w terrarium, no i Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez usta. Uważam, że im dłużej i bardziej rodzice głowią się nad imionami dla swych pociech, tym mniej satysfakcjonujące są tego rezultaty.

No responses yet

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply

Krwinka Pajacyk Mam Marzenie Fundacja Hobbit Akogo
GotLink.pl